Parafia Ewangelicko-Luterańska we Wrocławiu

3. Niedziela w Adwencie – pastor Ute Sauerbrey

Słowo twoje jest pochodnią moim nogom i światłością moim ścieżkom. Amen

Łaska Wam i pokój od Boga ojca i syna Jezusa Chrystusa. Amen

Drogie siostry i drodzy bracia,

W Adwencie czekamy na światło. Ale jeszcze wciąż panuje ciemność. Po omacku szukamy w ciemności drogi. Ranimy się nawzajem i błądzimy. Zbaczamy z naszej drogi, sprzeczając się ze sobą o drogę, jaką mamy iść.

Zastanawiamy się nad losem naszej Europy. Czy zjednoczymy się, czy też raczej każdy z nas pójdzie swoją drogą? Co zrobimy z tymi wszystkimi wojnami i różnymi katastrofami na naszym globie i jak postępować mamy z ludźmi którzy próbują uciekać przed tymi wojnami? Tak dużo ciemności!

Co będzie dalej z naszym kościołem? Czy będziemy szukać dialogu z innymi wyznaniami, czy też podkreślać będziemy wyższość naszej tradycji kościelnej? Jak chcemy mówić o wierze w świecie w którym jest coraz więcej fanatyków religijnych, a także coraz więcej ludzi, którzy nie chcą nic wiedzieć o Bogu? Tak wiele ciemności! I tak wiele różnic i niezgody, jeśli idzie o wybór właściwej drogi.

Wciąż jeszcze panuje noc. I wciąż jeszcze nie osiągnęliśmy zgody. Wciąż ranimy jeden drugiego. Dochodzi do tego nawet w naszych rodzinach, czy też w miejscach gdzie pracujemy. Czasem zadajemy sobie ból nawet w tym pięknym czasie przed Świętami Bożego Narodzenia!

Wtedy w Rzymie, w tych pierwszych zborach chrześcijańskich, też się sprzeczali, i to nawet bardzo. I wtedy Apostoł Paweł pisze do nich list. Nie jest to wcale jakiś rodzaj kartki świątecznej, jaki czasem i my piszemy z okazji Świat, w której to przecież nie wspominamy o konfliktach. Apostoł Paweł pisze list, w którym określa jasno różnice dzielące ludzi, bo zdaje sobie sprawę z powagi konfliktu w młodym rzymskim zborze.

Bo przecież wtedy spotykają się w rzymskiej gminie tak różni ludzie jak Żydzi i poganie, ludzie wolni i niewolnicy. Są to często ludzie, którzy w innych warunkach nigdy nie zamieniliby ze sobą słowa, którzy nigdy nie usiedliby przy jednym stole. A teraz nagle spotykają się oni wszyscy w nowym chrześcijańskim zborze i jakoś muszą urządzić sobie życie.

Przyjmijcie jedni drugich – nawołuje Apostoł Paweł. Zaprzestańcie formować drugiego człowieka na swoje podobieństwo. Przecież nigdy sami tego nie dokonacie. Może to zrobić jedynie Bóg! Bo przecież to on ukształtował nas takimi, jakimi jesteśmy. A jesteśmy przecież różni i pełni sprzeczności. Dopiero kiedy przestaniecie wyrównywać te dzielące nas różnice – mówi Apostoł Paweł – znajdziecie pokój. Przeto przyjmujcie jedni drugich. Pozostanie zaś Bożą tajemnicą, jak z całej tej różnorodności może powstać jedność.

Dziś jeszcze panuje noc, a w świecie toczy się głęboki spór. Wszyscy cierpimy od razów, które sobie zadajemy. Ale w tej ciemności nie jesteśmy sami! Od wieków poprzez ciemność przebija się jasność: obietnica światła, które zajaśnieje nam w ciemności. Oraz obietnica Bożej obecności w świecie w którym żyjemy, a która to obecność wskazuje nam drogę pojednania.

Oto Jezus z Nazaretu zasiada do stołu z ludźmi z którymi nikt nie chciał mieć nic wspólnego. Oto Jezus, który przyjmuje ludzi wraz z ich winami, z ich słabościami oraz z całą pogmatwaną historią ich życia.

Przeto przyjmujcie jedni drugich, bo i Bóg was przyjął jako swoje dzieci. Ważną rzeczą jest to , że Paweł nie mówi: przyjmujcie jedni drugich, abyście i wy zostali przyjęci, ale mówi: przyjmujcie jedni drugich, bo przecież wy sami zostaliście przez Boga przyjęci dużo wcześniej.

Przez cały rok obchodziliśmy jubileusz 500–lecia reformacji. Obchodziliśmy ten jubileusz tu we Wrocławiu, jak i u nas w Berlinie. Jeśli chcielibyśmy wybrać z całego jubileuszu jedno zdanie, które powinno zostać w naszej pamięci, to powinno to być zdanie Marcina Lutra o usprawiedliwieniu przez wiarę. Przyjmujcie jedni drugich, bo Bóg przyjął was już na samym początku. Nie musicie więc wcale walczyć o Bożą miłość i jego wsparcie, bo otrzymujecie je za darmo. Dlatego też nie powinniście walczyć z tymi, którzy są inni niż wy! Przeto przyjmujcie jedni drugich!

Pod koniec swojego listu, który Apostoł Paweł kieruje do zboru w Rzymie, ale także i dziś do naszych parafii we Wrocławiu i Berlinie jak i do wszystkich chrześcijańskich parafii na całym świecie, znajdujemy słowa którymi nas błogosławi, życząc nam aby Bóg pozwolił nam żyć w zgodzie.

A w zgodzie można żyć nawet wtedy, gdy ma się różne poglądy na niektóre sprawy. Obojętnie czy się jest z Niemiec czy z Polski, czy jest się katolikiem czy też ewangelikiem. Obyście byli jednej myśli i śpiewali na chwałę Boga wieloma glosami. Jeszcze panuje noc, ale gwiazda poranna zapowiada, że nadchodzi jasność wielka.

Nawet pochłonięci naszymi sprzeczkami, żyjąc w otaczającej nas ciemności, możemy wszyscy śpiewać na chwałę Boga. Przecież po to żyjemy na tym świecie. Możemy śpiewać na chwałę Boga wieloma głosami, nawet jeśli różnimy się na wiele spraw w swych poglądach. Możemy czynić to wspólnie nawet z narodem żydowskim.

Gdyby nam to się udało, byłby to znak dla całego świata. Byłoby to pojawienie się światła w ciemności. Sąd nad wszystkimi złymi czynami tego świata, pozostawmy Bogu. My zaś ludzie powołani jesteśmy do pojednania z ludźmi, których nie cierpimy. Oraz z nami samymi. A obdarowani przez Boga możemy czynić pokój.

Wciąż jeszcze panuje noc. Ale odczuwamy słowa błogosławieństwa, które do nas kieruje Apostoł Paweł: A Bóg nadziei niechaj was napełni wszelką radością i pokojem w wierze, abyście obfitowali w nadzieję przez moc Ducha Świętego. Amen

tłum. Janusz Witt

Brak możliwości dodawania komentarzy.