Parafia Ewangelicko-Luterańska we Wrocławiu

Nowy Rok – 1 stycznia 2013

Tekst: Łk 3,4, ks. Marcin Orawski
Czasami mamy wyrzuty sumienia, że czas nam szybko ucieka, a my nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Dzień za dniem. Chcielibyśmy trochę zwolnić, ale zwyczajnie się nie da. Czujemy się sfrustrowani. Przydałaby się nam taka symboliczna pustynia, gdzie moglibyśmy złapać oddech. Tylko że nie mamy kiedy się tam udać.

 

Jak było napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego.

 

- Co jest najśmieszniejsze w ludziach – zastanawiał się znany brazylijski pisarz Paulo Coelho w książce Być jak płynąca rzeka. Odpowiedział: Odpowiedział: - Najśmieszniejsze jest to, że zawsze myślą na odwrót. Śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie, by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej, i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości. Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli. (Paulo Coelho, Być jak płynąca rzeka)

W życiu każdy na coś czeka, każdy stara się do czegoś dążyć. Najwięcej ludzi oczekuje po prostu, że jutrzejszy dzień, jeśli nie będzie lepszy od dzisiejszego, to oby nie był przynajmniej gorszy. Taki punkt widzenia przejawia się bardzo często w życzeniach noworocznych, gdy słyszymy – Oby ten Nowy Rok nie był gorszy. Gdzieś bowiem tkwi w nas obawa, nieraz wypływająca z przeżytych doświadczeń, że rezultaty naszych oczekiwań czasem bywają rozczarowujące. Gdy wydaje się, że osiągnęliśmy cel, nagle okazuje się, że nie do końca o to nam chodziło. Że nie znajdujemy się w miejscu, w którym chcieliśmy się znaleźć.

Jest jednak rodzaj oczekiwania, który nie zakończy się rozczarowaniem. Jest tak nadzieja, która nie zawiedzie. Tak przynajmniej twierdzi człowiek, który został nazwany największym z proroków. Jan Chrzciciel – najbardziej „adwentowa” – a pewnie i „noworoczna” postać Biblii. Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego.

Pustynia to miejsce, które nie tylko pasowało do działań Jana Chrzciciela, ale bywa też zaskakująco bliskim symbolem naszego życia. Pozornie może się wydawać, że otaczająca nas przestrzeń daleka jest od pojęcia pustyni. Szczególnie teraz jest wypełniona kolorowymi straganami, światłami, choinkami, Mikołajami i masą innych świąteczno-noworocznych gadżetów…  Gdy jednak pomyślimy o więziach między ludźmi relacjach z innymi ludźmi o Bogu nie wspominają, to metafora pustyni może stać się bardzo adekwatna.

Prawdopodobnie nigdy w znanej nam historii świata nie mieliśmy takich kłopotów nie tylko z budowaniem, ale nawet utrzymaniem więzi. Pędzący czas, rosnące oczekiwania, konkurencja na rynku pracy, nieustanna walka by utrzymać się na powierzchni, wymagają poświęceń.

- Tracimy zdrowie, by zdobyć pieniądze – zauważa Coelho. Ale potem przychodzi czas, by tracić pieniądze, w celu odzyskania zdrowia. Zaklęty krąg.Tym bardziej, że poświęcamy nie tylko własne zdrowie, ale też bliskość, więzi i relacje z innymi.

Często budowanie więzi z innymi pozostawiamy po prostu na później. Problem w tym, że „później” staje się wciąż oddalającym się horyzontem, a refleksja przychodzi często, gdy jest już za późno.

- Żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli…

Wyobcowanie, alienacja, po prostu samotność to słowa, które dziś nieprzypadkowo są na ustach zarówno ludzi młodych, jak i ich rodziców, czy dziadków.  Wielu nie widząc innej możliwości zaczyna usuwać się, a czasem wręcz uciekać w głąb siebie, do swego osobistego, niedostępnego świata – tam gdzie nikt nie może dotrzeć, gdzie nikt nie może skrzywdzić… Na wewnętrzną, duchową pustynię.

Choć zwykle nie jest to przyjemne doświadczenie, czasem każdy potrzebuje doświadczenia pustyni. Potrzebuje doświadczenia samotności, aby przemyśleć, poszukać wewnętrznej równowagi, a przede wszystkim zastanowić się jakie sprawy są priorytetowe? Na czym powinienem się skoncentrować, aby nie było za późno? Czego nie powinienem odkładać w nieokreśloną przyszłość?

Czas biegnie tak szybko, że zazwyczaj z niedowierzaniem patrzymy w kalendarz i zastanawiamy się, kiedy te wszystkie dni nam minęły. Czasem spoglądamy na fotografie i trudno nam uwierzyć, że widzimy odległą przeszłość, bo wydaje się, że to było wczoraj.

Nieraz mamy wyrzuty sumienia, że czas nam tak szybko ucieka, a my nie jesteśmy w stanie temu zapobiec. Dzień za dniem. Chcielibyśmy trochę zwolnić, ale zwyczajnie się nie da. Czujemy się sfrustrowani. Przydałaby się nam taka pustynia, gdzie moglibyśmy złapać oddech. Tylko że nie mamy kiedy się tam udać.

Ale być może i tak mamy szczęście, bo są ludzie, od których nikt niczego nie chce, czują się niepotrzebni, odrzuceni. Mają czas. Nawet dużo czasu, ale nikt tego czasu od nie potrzebuje. Przebywają na pustyni, ale nie dlatego by uzyskać wewnętrzny pokój i równowagę. Pustynia stała się dla nich więzieniem, z którego nie potrafią się wydostać. Zazdroszczą tym, którzy na nic nie mają czasu, bo chociaż czasem trwonią swoje życie na rzeczy błahe, to przynajmniej czują się potrzebni.

Być może to złudne poczucie, bo prędzej czy później wszyscy nadmiernie zabiegani, zauważą że zniszczyli więzi z innymi ludźmi i też ich otacza pustyni, ale póki co, ich problemy są i tak niczym, w porównaniu do tych, którzy już wiedzą, że zostali odstawieni na boczny tor.

Jakie są więc moje priorytety? Nie mogę mieć w życiu wszystkiego. Na czym więc powinienem się skoncentrować, aby zachować to, co w życiu najważniejsze? Aby nie niszczyć, tego od czego zależy moje życie? Aby nie tworzyć wokół siebie pustyni, która mnie kiedyś uwięzi i pochłonie? To pytania ważne na każdym etapie życia. Nabierają jednak symbolicznego znaczenia, gdy otwiera się przed nami nowy rok, choć to niby tylko zmiana kartki w kalendarzu?

Faktycznie. Niech ten nadchodzący rok nie będzie gorszy. Ale to czasem może nie wystarczyć. Czasem powinien być lepszy, lepiej przemyślany i bardziej świadomie przeżyty.  W dużym stopniu to od nas samych będzie zależało. Świat wokół nas będzie wyglądał tak, jakim będziemy chcieli ich widzieć. Oczywiście nie na wszystko mamy wpływ. Ale z pewnością od nas zależy jakie sprawy, jakie wartości i jakie cele uznamy za najważniejsze.

Dlatego chyba warto sobie życzyć doświadczenia pustyni w chwili, gdy życie nas przytłacza, a my nie jesteśmy w stanie zapanować nad uciekającym czasem. Niech wewnętrzna pustynia, stanie się miejscem odnalezienia równowagi i życiowych priorytetów. Niech da siły do życia i skoncentrowania się na tym, co najważniejsze. Niech jednak nigdy ta duchowa pustynia nie stanie się więzieniem. Niech nigdy nie stenie się jedynym przeznaczeniem.

A jeśli Bóg pozwoli nam przeżyć kolejny rok, to za dwanaście miesięcy 1 stycznia 2014 roku roku, gdy będziemy patrzeć wstecz, obyśmy mogli powiedzieć, to był naprawdę dobry, szczęśliwy i bardzo błogosławiony rok.

Komentarze

2 Komentarze(y) do “Nowy Rok – 1 stycznia 2013”
  1. A. pisze:

    Witam serdecznie,

    bardzo podobalo mi sie to kazanie. Mysle jednak, ze dla przecietnego czlowieka sama decyzja o opuszczeniu pustyni nie jest latwa, a jesli juz zdecyduje na podjecie jakichkolwiek krokow to co dalej? Czy podjete decyje beda sluszne? A moze moglibysmy sie czegos nauczyc, odnoszac sie do analogii wyjscia Izraelitow z Egiptu i ich wedrowki przez pustynie? Dlaczego ta wedrowka trwala az 40 lat??? Chetnie poslucham kazania na ten temat.

    Pozdrawiam
    A.

  2. Marta pisze:

    Dziękuję za kazanie. Bardzo ciekawe i skłaniające do refleksji- trochę jakbym czytała o sobie. Pozdrawiam z Anglii.

Komentuj

Powiedz nam, co myślisz...
Jeśli chcesz zamieścić swoje zdjęcie, stwórz swój gravatar!