Parafia Ewangelicko-Luterańska we Wrocławiu

Czas radości, wesołości…

W okresie Bożego Narodzenia co roku śpiewamy „Czas radości, wesołości nastał światu temu…”, jednak, aby on nastał, trzeba się przygotować. W naszej parafii przygotowania zaczynają się jeszcze przed Adwentem. W domach pracowite ręce szykują choinkowe ozdoby, świąteczne pudełeczka, pierniczki i inne smakołyki, sala parafialna na jeden wieczór zamienia się to w pracownię wieńców adwentowych, to w pakowalnię ciasteczek. Wszystko po to, aby w pierwszą adwentową niedzielę odbył się świąteczny kiermasz.

W tym roku było podobnie. Już jesienią dzieci z pomocą rodziców lub babć szykowały bożonarodzeniowe kartki. Wszystkie materiały przygotowuje niezawodna Magdalena Opanowicz. To właśnie ona pokazuje proste wzory, objaśnia, w jakiej kolejności trzeba naklejać poszczególne elementy, a przede wszystkim przynosi odpowiednie narzędzia – dziurkacze, które „dziurkują” kwadraciki, choinki, gwiazdki i czego jeszcze dusza zapragnie; kolorowe papiery i filce; nożyczki do wycinania ozdobnych pasków, no i przygotowane kartoniki, które staną się świątecznymi kartkami.

Drobne ciasteczka układa się na talerzykach i pakuje w celofan zwykle dwa dni przed kiermaszem. W tym roku był to istny deszcz obfitości. Na każdym talerzyku wylądował każdy rodzaj każdego ciasteczka. Tych słodkich pakietów przygotowaliśmy ponad sześćdziesiąt! Okazało się, że nie tylko ciepłe bułeczki dobrze się sprzedają, bo wszystkie zniknęły niemal w mgnieniu oka.

Równie szybko opustoszały stoły z piernikowymi ludzikami i takąż chatką, z angielskim przysmakiem „citron curd”, wisiorkami z różą Lutra, że o wieńcach adwentowych nie wspomnę. Tych po prostu zabrakło. Wniosek jeden – za rok wszystkie ręce na pokład! Czyli do plecenia wieńców.

Ludzka inwencja, zdolności i pracowitość zawsze zachwycają, nawet zaskakują. Na co dzień zajmujemy się czymś innym niż rękodzieło. Zmobilizowani i zainspirowani tematem pokazujemy naszą wrażliwość na piękno, wyczucie smaku, koloru, zręczność palców i pomysłowość. Zachwyceni kupowaliśmy już filcowe cudeńka na choinkę, świąteczne obrazeczki wykonane krzyżykowym haftem, a w tym roku wieńce na drzwi lub ścianę, z winogronowych pędów, ozdobione zabawnymi bałwankami.

Koniecznie trzeba wspomnieć o naszej kawiarence – zaopatrzona w domowe ciasta (pyszne!), z kawą Księdza Biskupa – przyniosła chwilę wytchnienia i spokojnych rozmów.

Jak już wiemy cały, dochód zostanie przeznaczony na hospicjum dla dzieci z Ukrainy. To godny cel, dlatego też nikt nie żałował grosza. Nawet bez nawoływania do hojności, którym otworzył kiermasz Ksiądz Biskup, też zebralibyśmy dużo, bo ludzie nie tylko są zdolni artystycznie, ale też chcą się dzielić z innymi i innym pomagać. (Joanna Korsan)

Brak możliwości dodawania komentarzy.