Parafia Ewangelicko-Luterańska we Wrocławiu

Tomasz

Leon Krzemieniecki

Zdradziłeś, nie ufając. Jedynie dotyk ran, według twojego sumienia, miał odkryć prawdę. W Jerozolimie i nad długim Jordanem, w Syrii i Galilei wieść rozbiegła się lotem. Apostołowie, twoi wszak przyjaciele, niezdolni byli kłamać. Radowali się otwarcie. Dowodem szczerość na twarzach. Pan powstał z grobu. Zmartwychwstał! Nie wierzysz…

Nie będzie pięciu ran, nie ma zmartwychwstania. Podążam za wyobraźnią tej swoistej zapamiętałości, wpatrzony w opis Jana (20,24-29), sięgając po tekst Marka (16,11-14).

Stałeś się trwałym symbolem. Porzekadłem. „Niewierny Tomasz“ pozostał w pamięci, nazwą w potocznym języku. Zastanawiająca postawa. Słuchałeś nauk i byłeś świadkiem cudów. Rozmnożenie chleba dla pięciu tysięcy, przywracanie normalności ułomnym, odzyskanie wzroku przez niewidomych, wskrzeszenie Łazarza. Nie rozumiejący. Albo gorzej, nie chcący rozumieć. Chrystus, wybierając ciebie do dwunastu wiedział, że tak uczynisz. Znał wiarołomstwo, jak zdradę Judasza.

Osądzam, wybacz. Łatwy byłeś do odstępstwa. Nietrwały, niestały. Patrzę na ciebie, jako obecny. Widzę wielu tobie podobnych. Wątpiący jak ty odeszli, odchodzą. Nie dane im dotknięcie pięciu ran. Tobie Pan pozwolił. Sprawdziłeś. Pozostał żal nieufności. Przez resztę życia pozostał. Prawo psychologii i natury. Takich zdarzeń, osobistych, nie zapomina się. Podświadomość czuwa, przywraca nieetyczne obrazy. Bardziej żałobnie. Wróg osobowości pod własną suknią. Rana znika, blizna nie. Na pewno…

Ludzie tamtego czasu są podobni do dzisiejszych. Niemal identyczni. Kalecy w sumieniach. Zobaczyłeś, dotknąłeś. Aby na zawsze być symbolem. Niewiernego Tomasza.

Leon Krzemieniecki

Brak możliwości dodawania komentarzy.